Prof. Jerzy Skubis, rektor Politechniki Opolskiej:
- Charakter i życie społeczności akademickiej politechniki byłoby bez dziewcząt o wiele uboższe. Jako panowie, jesteśmy z naszych koleżanek dumni, ale także dzięki nim – lepsi.
|
W kasku im do twarzy Technicznie rzecz biorąc – kobiety uczące się, kobiety uczące innych i kobiety – uczone, czyli jakkolwiek egzotycznie to brzmi: naukowczynie – są na Politechnice Opolskiej zjawiskiem powszechnym.   Niezależnie, czy starają się okiełznać strumienie prądu elektrycznego, zer i jedynek, czy też płynnego betonu. Są lubiane i powoływane na eksponowane stanowiska, występują w rektorskiej czerwieni (noszą ją dwie panie prorektor) i togach dziekańskich z ozdobnym łańcuchem (cztery panie). Kobiety są na uczelni technicznej obecne i potrzebne, nic zatem dziwnego, że kiedy w opolskim Rynku stanęła plenerowa wystawa dokumentująca życie uczelni, nie mogło zabraknąć planszy w całości poświęconej kobietom, w tym oczywiście studentkom, politechniki, i była to, rzecz jasna, plansza największej urody. Przyszłym studentkom Politechnika Opolska oferuje nie tylko doskonałe warunki do zdobycia cennego i poszukiwanego na rynku pracy wykształcenia technicznego (ponad 20 kierunków na 6 wydziałach), ale też szereg dodatkowych możliwości: czy to w sporcie (wymieńmy choćby słynne w Polsce zawodniczki shorttracku, które ozdobiły rozchwytywany kalendarz), czy w nauce (blisko 30 kół naukowych), czy też utożsamianej z pierwiastkiem żeńskim kulturze (m. in. galeria 2 strona, orkiestra i chór). Trzeba zaznaczyć, że studentki są siłą napędową wielu przedsięwzięć. Nie szukając daleko wystarczy spojrzeć na przedstawione niżej: przewodniczącą koła Roads&Bridges i członkinię samorządu oraz senatu politechniki. Bez dwóch zdań dziewczyny, choć w relatywnie niewielkiej liczbie, zawojowały "męskie" kierunki opolskiej politechniki. A kiedy uczelniany chór pod kierownictwem dyrygentki towarzyszył odsłonięciu gwiazdy Edyty Górniak w opolskim Rynku, jego męska część bez mrugnięcia okiem zaśpiewała basem Jestem kobietą...
Mówią studentki Agnieszka Moczko, III rok automatyki i robotyki, Wydział Elektrotechniki, Automatyki i Informatyki
Politechnikę wybrałam jako pierwsza kobieta w rodzinie – będę jedyną panią inżynier! Od zawsze miałam problem z określeniem, czy moje zainteresowania są natury humanistycznej czy ścisłej, ale teraz już wiem – jedno nie wyklucza drugiego. Decyzja, jakie studia wybrać, była dla mnie wyjątkowo prosta, chciałam zostać w Opolu, moim rodzinnym mieście, a jednocześnie się rozwijać. Zdecydowałam się na automatykę i robotykę – kierunek do tej pory zdominowany przez panów. Od kilku miesięcy prowadzę własną działalność gospodarczą, zajmuję się głównie automatyką w samochodach. Jestem członkiem Samorządu Studenckiego oraz Senatorem, co pozwala mi rozwijać moje pozatechniczne zainteresowania. Moja dewiza to: są rzeczy, które umiem i te, których się jeszcze nauczę!
Karolina Drozdowska, V rok budownictwa, specjalność: inżynieria mostowo-drogowa
Przyznam się, że wybór budownictwa i politechniki był przypadkowy. Swoją przyszłość wiązałam raczej z geografią. Zainteresowałam się inżynierią mostowo-drogową, a w szczególności upodobałam sobie tematykę związaną z wojskowymi mostami składanymi. Dodatkowo zaangażowałam się w działalność studenckiego koła naukowego „Road&Bridges” (pełnię funkcje przewodniczącej), czego owocem są referaty i publikacje na krajowych i międzynarodowych konferencjach. Wielu moich znajomych dziwiło mi się, że studiuję taki trudny kierunek i wątpiło w to, że sobie poradzę. Należę do osób uparcie dążących do wyznaczonego przez siebie celu i uważam, że jak ktoś bardzo czegoś pragnie, to jest w stanie to osiągnąć. Nie należy bać się podnosić sobie poprzeczki, a już na pewno nie można poprzestawać na minimum. |
Kadra poleca
Podejście analityczne
Dr inż. Małgorzata Wzorek, adiunkt w Katedrze Inżynierii Procesowej Mimo że dostała się na humanistyczny kierunek w innej uczelni (obok nauk ścisłych zawsze lubiła język polski i historię), wybrała politechnikę, bo postanowiła zgłębić kierunek, którego nazwa bardzo ją zaintrygowała: inżynierię środowiska. Przyznaje jednak, że nie bez znaczenia była też zachęta starszych koleżanek studiujących na PO. Dzisiaj bada możliwości energetycznego wykorzystania odpadów. Z perspektywy wykładowcy tak ocenia dziewczyny na politechnice: nie widzę różnicy pomiędzy dziewczynami a chłopakami, wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji. Dziewczyny są skrupulatne, dobrze radzą sobie zarówno w pracach obliczeniowych jak i laboratoryjnych. Realizacje prac moich dyplomantek pokazują, że dziewczyny świetnie radzą sobie nawet z ciężkimi pracami fizycznymi w laboratorium. Dziewczyny powinny studiować kierunki techniczne, bo łatwiej znaleźć po nich pracę. Ponadto, życie wymaga od nas planowania, a czasami analitycznego podejścia do spraw codziennych, a studiowanie nauk ścisłych, pozwala uruchomić nawyk „mocnego stąpania po ziemi”, co może nie brzmi zbyt romantyczne, ale jakże ułatwia życie!
Z ciekawości, jak i dlaczego to działa?
Dr hab. inż. Barbara Kaszowska, prof. PO w Instytucie Elektroenergetyki Wydziału Elektrotechniki, Automatyki i Informatyki
Wybrała studia na politechnice, ponieważ lubiła niezbędne w technice przedmioty ścisłe – fizykę i matematykę, ponadto kierowała nią chęć znalezienia odpowiedzi na pytania, które nurtowały ją wtedy i które zadaje sobie też dziś: jak to działa, dlaczego to działa i jak to zrobić? W jej rodzinie elektrotechnika, którą się zajmuje, stanowi również tradycję, zresztą kontynuowaną przez najmłodsze pokolenie – córka Bogna jest kolejną dziewczyną na politechnice. – Gdy studiowałam, na moim roku było kilkanaście dziewczyn, więcej niż 10 proc. ogółu studentów. Moje dawne koleżanki doskonale radzą sobie w pracy w zawodzie inżyniera elektryka. Dziewczyny wcale nie są mniej utalentowane od mężczyzn, a konieczność zdania egzaminu maturalnego z matematyki powinna zachęcić je do podejmowania studiów technicznych – mówi. Start zawodowy i niezależność
Mgr inż. Karolina Walat, doktorantka w Katedrze Mechaniki i Podstaw Konstrukcji Maszyn Wydziału Mechanicznego Na politechnice pani Karolina bada zmęczeniowo elementy konstrukcyjne. Dlaczego politechnika? – Zawsze lubiłam wyzwania. Studia techniczne gwarantują solidny start zawodowy. Wielu moich kolegów, którzy po skończeniu naszej uczelni podjęli pracę w zawodzie, dziś jest samodzielnymi projektantami i konstruktorami, niektórzy piastują kierownicze stanowiska. To – jak na pokolenie 29-latków w dobie kryzysu ekonomicznego – całkiem nieźle. Studentki chwali za rozwinięte myślenie przyczynowo-skutkowe, czyli niezbędną umiejętność w efektywnym poruszaniu się w naukach ścisłych. Ponadto kobieta z wykształceniem technicznym ma większe szanse na zawodowy sukces i niezależność! Albo na wykształconego męża! – śmieje się, choć zaznacza, że nie jest to żart, bo sama znalazła swoją drugą połowę na studiach. Specjalistka od mechaniki pytana o talent do nauk ścisłych odpowiada skromnie, że to raczej efekty systematycznej pracy nad sobą i dążenie do tego, by to, co się robi, robić dobrze.
Sukces po dyplomieNauki ścisłe to perspektywa ładu w życiu codziennym Prof. dr hab. Stefania Grzeszczyk, dziekan Wydziału Budownictwa Jej prawdziwą pasją jest budownictwo. Interesuje się nowoczesnymi materiałami kompozytowymi o wysokiej wytrzymałości i trwałości. Wśród nich poczesne miejsce zajmują betony: samozagęszczalne, które płyną jak woda, takie, które wiążą pod wodą i fibrobetony, zawierające włókna. Pracuje też nad zastosowaniem w budownictwie proszków reaktywnych. Kompozyty budowlane na ich bazie są wytrzymałe w takim stopniu jak stal. Możliwość ich wykorzystania w lotnictwie i astronautyce jest nie lada wyzwaniem. Pani profesor, jako jedyna z rodzeństwa, zajmuje się naukami ścisłymi. Najprawdopodobniej te zdolności odziedziczyła po ojcu, który miał wiele pomysłów racjonalizatorskich, potrafił je sam wdrożyć i cieszył się z ich przydatności w życiu. Na wydziale, którym kieruje, jest znacznie mniej studentek niż panów, w proporcji 1:3. Ale nowo otwarty kierunek architektura i urbanistyka, traktowany jako bardziej artystyczny, odwrócił te proporcje. Pani profesor zauważa, że studenci bardzo pozytywnie reagują na kobietę-wykładowcę, czy kobietę-szefa, natomiast wielu profesorów wciąż nie dowierza, że kobiety w tym zawodzie mogą się sprawdzać.
|