Prof. Stanisław Adamczak, rektor Politechniki Świętokrzyskiej: – Kobiety są pilne, skrupulatne, wnikliwe i przede wszystkim bardzo zaangażowane, a więc mają cechy i umiejętności szczególnie przydatne w zawodzie inżyniera. |
Nie straszyć matematyką Kielecka politechnika, numer osiem na liście oceny pracodawców polskich, kusi swoją ofertą edukacyjną oraz naukową także dziewczyny.  Właśnie odbyło się tu uroczyste otwarcie świeżo wyposażonego Laboratorium Komputerowych Pomiarów Wielkości, a w roku akademickim 2010/2011 pojawią się dwa nowe kierunki studiów: inżynieria bezpieczeństwa oraz edukacja techniczno-informatyczna. Imponujący jest dorobek kół naukowych Politechniki Świetokrzyskiej, gdzie studenci prowadzą własne badania naukowe, zdobywają materiały do publikacji, przygotowują referaty naukowe i... świetnie się bawią. Wystarczy obejrzeć galerię fotografii koła naukowego inżynierii drogowej „Fenix” z ich licznych pobytów naukowych w Moskwie: studenci na tamtejszej politechnice, na budowie mostu podwieszanego, na placu budowy tunelu, w bazie nowoczesnych pojazdów do diagnostyki nawierzchni drogowych, na Placu Czerwonym. Na zdjęciach nie brakuje uśmiechniętych dziewczyn. Uczelnia dba o studentów, także o kobiety w swoich murach. Jest przyjazna studentkom i absolwentkom. Uczestniczy w programie wsparcia dla kobiet w ciąży pracujących naukowo oraz przyznaje granty powrotne dla młodych naukowczyń powracających do badań po urlopie wychowawczym. Kadra poleca
Robaczki na przekór
Mgr inż. Agata Majcherczyk z Wydziału Elektrotechniki, Automatyki i Informatyki Jako dziecko rozbierałam zegarki na części i sprawdzałam, z czego się składają. W domu to ja zawsze wymieniałam bezpieczniki. Ostatnio podczas remontu tata wołał mnie na pomoc, bo trzeba było wymienić gniazdka. Moi rodzice są humanistami, cała rodzina ma awersję do przedmiotów ścisłych. Kiedyś patrząc na moje zeszyty, a teraz na naukowe artykuły, mówią: „No, jesteśmy dumni, ale zabierz te robaczki”! Zawsze byłam przekorna i chyba dlatego, jako jedyna z całej rodziny, poszłam na politechnikę. Wybrałam elektrotechnikę ponieważ chciałam być przede wszystkim inżynierem i chciałam projektować oświetlenie, ale z biegiem lat moje zainteresowania poszły w innym kierunku. Od dwóch lat prowadzę zajęcia na uczelni i pracuję nad doktoratem. Kiedy ktoś niezorientowany patrzy na nazwę „elektrotechnika”, myśli, że my tu kształcimy tylko elektryków i elektroników. Nie ma pojęcia, ile można po tym kierunku robić. Np. projektantka oświetlenia zawsze będzie mieć ciekawą pracę. Niestety, na elektrotechnice na pierwszym roku nie mamy żadnej dziewczyny. Więcej kobiet można znaleźć tylko na informatyce, ale też nie jest to imponująca liczba. Jak się wejdzie do budynku C, to tam są same kobiety, a u nas w D – głównie faceci. Więc kiedy ma się gorszy dzień, wystarczy wejść na chwilę do budynku D i szybko można się dowartościować, bo każda kobieta wzbudza zainteresowanie. Sukces nie zależy od płci
Mgr inż. Anna Rębosz, asystentka na Wydziale Zarządzania i Modelowania Komputerowego
Matematyka uczy logicznego myślenia i dyscypliny rozumowania. Jej znajomość jest nie tylko niezbędna do podejmowania studiów na kierunkach technicznych, ale też po prostu przydaje się w życiu codziennym. W szkole średniej uczymy się logarytmów, pochodnych, całek, a często nie mamy pojęcia, po co. Studia na politechnice dają tę odpowiedź, a matematyka przestaje być czarną magią. W swojej pracy naukowej zajmuję się problemami optymalnego projektowania konstrukcji prętowych – takich jak kratownice, belki czy ramy – pracujących pod obciążeniem statycznym. Ktoś powie: „przecież to męskie zajęcie”. Ale sukces nie zależy od płci, a od kreatywności, systematyczności czy obowiązkowości. Wiedza i umiejętności zdobyte na naszej politechnice sprawiają, że jej absolwentki nie mają problemów ze znalezieniem atrakcyjnej pracy. Ja akurat wybrałam pracę na uczelni, ale dobrze wiem, że studia techniczne stawiają przed dziewczynami także wiele innych możliwości rozwoju. Moje koleżanki z roku zajmują takie stanowiska jak: kontroler jakości, konstruktor, technolog, specjalista ds. logistyki czy planowania produkcji. Ciągle uczymy się nowych rzeczy, poznajemy nowe technologie, pogłębiamy zdobytą w trakcie studiów wiedzę. Śmiało mogę powiedzieć, że spełniamy się w naszej pracy. Faceci niech noszą ciężary
Mgr inż. Justyna Kasińska, asystentka na Wydziale Mechatroniki i Budowy Maszyn Skończyłam materiałoznawstwo na AGH w Krakowie, a potem przyszłam tu na politechnikę. Teraz piszę doktorat i pracuję przy mikroskopie – badam materiały i wykonuję ekspertyzy dla zleceniodawców z przemysłu. Oglądam pęknięte elementy maszyn, skutki awarii. Ktoś do nas trafia i pyta: „Dlaczego to się zepsuło?” Jego klient żąda reklamacji, zwrotu pieniędzy, naprawy. I wtedy my badamy przyczyny awarii. Interesowałam się też kryminalistyką, myślałam o pracy dla NASA. Na wydziale mechanicznym w porównaniu z panami dziewczyn jest teraz niewiele. W tamtym roku było ich około 5%. Teraz jest kilka na informatyce, a na elektrotechnice, gdzie prowadzę zajęcia, można je policzyć na palcach jednej ręki. Wybierają raczej transport lub logistykę. Tam stanowią większość. Mamy trochę kierunków zamawianych i to zachęciło także dziewczyny. Ale generalnie jest niestety tendencja spadkowa. Kiedy zaczynałam studia 8 lat temu było nas na roku 15. Przeszła już era „białych kołnierzyków”, kiedy tłumy waliły na prawo czy medycynę. Rynek pracy się nasycił. Natomiast coraz bardziej brakuje nam inżynierów, dlatego to politechnika daje teraz przyszłość. Studia inżynierskie są fantastyczną opcja do rozważenia także dla dziewczyn i wielka szkoda, że większość z nich w ogóle jej nie bierze pod uwagę. Dziewczyna na politechnice świetnie się odnajdzie, a jako inżynier będzie przebierać w ofertach pracy. W dzisiejszych czasach nie potrzeba już w tym zawodzie fizycznej siły. Prawie wszystkie maszyny są teraz automatycznie sterowane. Wszędzie są panele do sterowania, a w razie czego także wózki widłowe i inne mechaniczne ułatwienia. Można też pomyśleć o własnym intratnym biznesie. Mówią studentki
Emilia Celary, IV rok budownictwa, specjalność: technologia i organizacja budownictwa
W piątej klasie podstawówki zachwyciłam się fizyką i już wtedy wiedziałam, że kiedyś chcę się zajmować jakąś pokrewną dziedziną. Mój tata jest budowlańcem, pracuje w drogownictwie. Namawiał mnie na swój kierunek, ale czułam, że nie odnajdę się w jego zawodzie. Dopiero, kiedy zajrzałam do informatora, zdałam sobie sprawę, ile fantastycznych rzeczy mogę robić po tych studiach, jak wiele opcji będę miała do wyboru. Koledzy mówią na mnie Emil, a ja już przywykłam, że mam dwa imiona. Podczas wakacji pracowałam w biurze projektowym, gdzie na siedmiu pracowników było siedmiu facetów. Kiedy szef mnie zobaczył, przeraził się nie na żarty i ciągle dopytywał, jak poradzę sobie w takiej zgrai. Pod koniec praktyk ze zdumieniem przyznał, że nie tylko przeżyłam, ale i mężczyznom lepiej się pracowało w moim towarzystwie.
Milena Wojterska, III rok mechaniki i budowy maszyn, absolwentka zarządzania i inżynierii produkcji Na mechanice i budowie maszyn jest nas cztery na siedemdziesiąt osób, czyli naprawdę niewiele. Na zarządzaniu byłyśmy w większości. Ale lepiej się odnajduję na mechanicznym. Zaczęłam te studia na czwartym roku, miałam wtedy praktyki w Polskich Zakładach Lotniczych w Rzeszowie. Zobaczyłam, co tam robią i im pozazdrościłam. Pracowałam w narzędziowni. Nie było rzeczy powtarzalnych, projektowali w dwóch lub trzech wymiarach, między innymi kody na obrabiarki sterowane numerycznie. Nie miałam wątpliwości, że poradzę sobie na studiach, za to obawiałam się, co będzie dalej. Mówi się, że kobieta inżynier jest jak świnka morska – ani świnka, ani morska. Często to słyszę i zastanawiam się, jak się przebić, bo w każdym biurze projektowym zdecydowaną większość stanowią faceci. Ale nasza politechnika oferuje pomoc poprzez takie jednostki jak biuro karier.
|