| Politechnika Warszawska |
Na Ziemi i w kosmosiePW jest wyjątkową uczelnią i kuźnią młodych talentów technicznych. Czy to konferencja na temat tworzyw sztucznych lub technologii energetycznych, dyskusja o półprzewodnikach, czy konwersatorium o technikach w otochirurgii – wyrażenia: nowy, nowoczesny, innowacyjny, zaawansowany, XXI wiek i nowa era odmienia się tu na co dzień przez wszystkie przypadki.
|
|||
Magdalena Kowalczyk, V rok biotechnologii, kierowniczka działu marketingu i komunikacji w TVPW |
Kadra poleca
Moda na walonki
Prof. Irmina Herburt, dziekan Wydziału Matematyki i Nauk Informacyjnych
Przyznam, że w pierwszym momencie byłam przeciwna akcji, która wyróżnia specjalnie dziewczyny, bo przecież płeć nie ma żadnego znaczenia przy wyborze studiów. Ale potem przypomniało mi się, że kiedy sama szłam na studia, moi rodzice nie byli przekonani co do tego, że ich córka odnajdzie się na politechnice. Opinia rodziców była dla mnie bardzo ważna, więc wybrałam matematykę na uniwersytecie. Dopiero później zaczęłam pracę na politechnice. Po latach zapomniałam, że taki problem może w ogóle istnieć. Ale rzeczywiście wielu ludzi postrzega politechnikę jako uczelnię tylko dla mężczyzn, a niedobrze by się stało, gdyby choć jedna uzdolniona do kierunków technicznych dziewczyna wyłącznie przez presję otoczenia nie została inżynierem. Przerażająca wizja dziewczyny w walonkach z pijanymi robotnikami na budowie jest oczywiście niezgodna z prawdą. W tej chwili głównie siedzi się przy komputerach, projektuje, planuje i zarządza. Warto zmieniać nastawienie społeczeństwa. Program politechniki jest tak skonstruowany, że każda zainteresowana osoba, bez względu na płeć, może sobie tu poradzić. A walonki przydadzą jej się tylko wówczas, kiedy akurat będą modne.
Sukces po dyplomie
Kobieta niezależna
Agnieszka Kwiecińska, absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, wykładowca architektury na PW, właścicielka firmy produkującej wielofunkcyjne poduchy
– siedziska
Patrzymy na innych i z zazdrością myślimy, ile mają szczęścia, że im się udało. Mamy pomysły i wielkie marzenia, ale zapał się kończy, kiedy stajemy przed pytaniem, jak je zrealizować. Bo najtrudniej powiedzieć sobie: "wchodzę w to". Moje pierwsze strachy – blokada urzędowa. Nie wiedziałam, jak się załatwia takie sprawy, co i jak liczyć, ile się płaci podatku i dlaczego, na czym dokładnie polega działalność gospodarcza. Sfera papierowa – czarna magia. Byłam szczerze zaskoczona, że w urzędzie nikt nie próbował mnie zabić. Okazało się, że w zarejestrowaniu działalności nie ma nic przerażającego. Są ulgi dla młodych, a urzędnicy dużo milsi niż mogliby się wydawać na pierwszy rzut oka. Dużo wcześniej wymyślałam swój produkt. Jak już chciałam go wreszcie stworzyć, zdałam sobie sprawę, że nie wiem nawet, gdzie kupić materiały dobrej jakości. Odkrywanie tych wszystkich szczegółów trwało bardzo długo. Ale za każdym razem, gdy odhaczałam kolejny punkt na liście, przychodziła ogromna satysfakcja. Potem, nawet jeśli było ciężko, wiedziałam, że nie mogę się wycofać, skoro już tyle mam za sobą. I tak schodek po schodku. Któregoś dnia koleżanka zadzwoniła do mnie z informacją o konkursie dla młodych przedsiębiorców. Jest świetna w biznesie, ja projektuję, a sąsiad, bankowiec, zna się na finansach. Ciężko pracowaliśmy dniami i nocami, ale dzięki temu trafiliśmy do czołówki konkursu i zdobyliśmy dofinansowanie niezbędne do rozkręcenia firmy. Jest wiele dotacji, np. z UE, i chociaż stosy papierów początkowo przerażają, warto się przez nie przekopać.
Nasz internetowy sklep działa od czerwca. Firma dopiero raczkuje, ale już marzę o sklepie z prawdziwego zdarzenia, takim z fajnym klimatem, gdzie klienci mogliby zobaczyć nasze produkty, dotknąć ich, wypróbować. W zeszłym roku otworzyłam przewód doktorski i przez kilka godzin tygodniowo prowadzę na politechnice zajęcia z architektury. Mam też małe dziecko, więc właściwie zapomniałam już, czym jest czas wolny. Ale uwielbiam i swoją córeczkę, i pracę naukową, i firmę – a wszystkie trzy są jeszcze młodziutkie i wymagają troskliwej opieki. Wiem, że bez maksimum wysiłku nie osiągnę celów, które sobie zamierzyłam. Zresztą, przecież nie po to się angażowałam, żeby odpoczywać. Faceci mają łatwiej, bo od dzieciństwa uczy się ich samodzielności. Dla mężczyzny założenie firmy to nie jest taka znowu wielka sprawa. A kobiety na ogół muszą pogodzić kilka ról, dlatego tak często są zależne od mężczyzn. Uniezależnienie kosztuje mnóstwo wysiłku, ale nie wyobrażam sobie, żebym miała wykonywać pracę, której nie lubię, czy żeby, nie daj Boże, ktoś mnie utrzymywał. Chcę żyć w zgodzie ze sobą. Bo nie można chyba zrobić sobie większej krzywdy niż podejmując życiowe decyzje tak jak "wypada".








Prof. Włodzimierz Kurnik, rektor

Mój tata skończył politechnikę, starszy brat też. Rodzice bardzo chcieli, żebym tu studiowała, wspierała mnie cała rodzina. Wiedzą, że wykształcenie techniczne to pewniak w dzisiejszych niepewnych czasach. Po politechnice umiemy myśleć analitycznie, jesteśmy bardzo porządnie wykształceni. Zyskujemy też większe możliwości rozwoju i dokształcania się na dodatkowych kierunkach. Sam początek, jak na większości studiów, jest bardzo czasochłonny – pierwsze półtora roku to ciężka praca. Politechnika, poza dobrym wykształceniem, daje nam jeszcze jedną ważną rzecz – ogromną ilość organizacji uczelnianych. Możliwości działania poza samymi studiami jest tu znacznie więcej niż na innych uczelniach. Mnie bardzo pochłania działalność w TVPW. Wiem, że nie mogę nawalić i dlatego studia i praca w naszej telewizji zajmują mi cały czas. Wiele osób nie śpi po nocach, tylko przesiaduje w montażowni. Nasz dział realizacji – operatorzy, technicy – to prawie wyłącznie chłopaki. Ale mamy też dwie operatorki, a niektóre dziewczyny same montują swoje materiały. I po raz pierwszy w zarządzie TVPW jest większość damska, aż trzy dziewczyny w pięcioosobowym składzie.
Wybrałem studia politechniczne, bo chcę robić w życiu coś pożytecznego, konkretnego, co się po prostu innym przyda. Po studiach planuję założyć własną firmę kosmetyczną. Kobiety w końcu chcą zacząć działać, dlatego coraz więcej z nas wybiera studia inżynierskie. Jeśli dziewczyna na politechnice słyszy jakieś docinki z racji tego, że jest kobietą, czyli w mniemaniu niektórych panów „istotą mniej myślącą”, to musi udowodnić, ile jest warta. Wtedy nikt już nie będzie miał argumentów. W moim przypadku taka metoda znakomicie poskutkowała. Uczestniczę w projektach Unii Europejskiej przy wytwarzaniu związków chemicznych. Jeśli uda się odpowiednio odbezpieczyć grupy acetylowe, można sprawdzić, czy te związki są aktywne biologicznie. A potem prowadzi się badania nad lekarstwami. Dla mnie to świetna sprawa, że w ten sposób już podczas studiów pomagam w rzeczywistych badaniach. Na uniwersytecie w tym samym czasie wkuwałabym różne teoretyczne regułki. Działam w samorządzie studenckim i często współpracuję z samymi facetami, ale nie mam z tym problemu. Na trzynaście osób są tu cztery dziewczyny. Jestem przewodniczącą i jako „władza” spokojnie daję sobie radę. W tej pracy płeć nie ma najmniejszego znaczenia. Może tylko czasem reaguję trochę bardziej emocjonalnie niż koledzy. Rzadko się zdarza, że muszę tupnąć nogą, bo wszyscy bardzo się starają, a relacje między nami są przyjacielskie.





