Prof. Maria Nowicka-Skowron, rektor Politechniki Częstochowskiej:
– Współczesny świat potrzbuje ludzi odważnych i twórczych. Takie niewątpliwie są kobiety, zwłaszcza te, które zdecydowały się na studia politechniczne.
|
Widok na cały świat Początki? Jak to zwykle bywa – skromne. 61 lat temu wystartowała Politechnika Częstochowska, funkcjonująca wówczas jako Szkoła Inżynierska. Z jednym wydziałem, 160 studentami i jedną studentką. A finał?  Dziś jest największą uczelnią techniczną w regionie. I nadal rozwija skrzydła. Wprowadza nowe programy i kolejne kierunki. Od przyszłego roku ruszają tu inżynieria biomedyczna, inżynieria bezpieczeństwa oraz filologia realizowana na Wydziale Zarządzania. Liczba studentów też się powiększyła – do ponad 14 tysięcy. Ponad pół wieku doświadczenia nakazuje uczelni podążać z duchem czasu i dostosowywać kształcenie do potrzeb rynku. Dlatego inżynierskie kierunki studiów na Politechnice Częstochowskiej posiadają akredytację Federacji Narodowych Stowarzyszeń Inżynierskich (FEANI – European Federation of National Engeeniring Assotiations) w Brukseli, dzięki czemu absolwenci mogą uzyskać tytuł inżyniera europejskiego. W związku z tym, że obowiązuje punktowy system zaliczania wykładów (ECTS) częstochowscy studenci, o ile dobrze wykorzystają zdobytą tu wiedzę, sami decydują, że uczelnia staje się ich oknem na świat. Językową barierę można pokonać uczestnicząc w zajęciach w tutejszym Studium Języków Obcych. Potrzeba jeszcze tylko odwagi i wiary we własne siły. Ale te każdy już musi odnaleźć sam w sobie. Dziewczynom jest ona szczególnie potrzebna, bo w męskim, technicznym świecie muszą wykazywać się perfekcyjnym przygotowaniem do pracy w wybranym zawodzie. Są baczniej obserwowane już przy samej rekrutacji. Ale częstochowskie studentki zapewniają, że warto o siebie zawalczyć. Kadra polecaRaj dla metalowca Dr inż. Monika Górska, adiunkt w Zakładzie Restrukturyzacji i Zarządzania Wartością Pamiętam, że dla mnie, jeszcze jako studentki dawnego Wydziału Metalurgii i Inżynierii Procesowej (dzisiejszy Wydział Inżynierii Procesowej, Materiałowej i Fizyki Stosowanej), pierwsze pół roku było bardzo ciężkie, bo w programie pojawiły się matematyka i fizyka. I dopiero, kiedy wybrałam specjalność zarządzanie w przemyśle hutniczym, wiedziałam, że to jest to. Ciężka na początku praca opłaciła się. Bardzo ciekawiły mnie wówczas wyjazdy do odlewni, hut, zakładów produkcyjnych, bo dopiero tam zobaczyłam, jak inni w praktyce wykorzystują wszystko to, o czym ja się uczę. A metalurgia jest w końcu związana z całym naszym życiem – dotyczy tego, co jest wytwarzane z metalu – od łyżeczki i noża aż po samochód. Politechnika nie jest tylko dla mężczyzn, bo technika zaciekawia ludzi bez względu na ich płeć. To jest miejsce dla kobiet pewnych siebie, które wiedzą, co chcą w życiu robić, które lubią sprawdzać się zawodowo. Duma jest wielka, kiedy można zobaczyć efekt własnej pracy. Studia na Politechnice Częstochowskiej, zwłaszcza doktoranckie, dodały mi odwagi w kontaktach z ludźmi i co najważniejsze zaszczepiły we mnie miłość do nauki.
Ale politechnika nie daje samej teorii. Dla mnie to taki mały inkubator przedsiębiorczości – wszystko, o czym się mówi na wykładzie można zabrać i bezpośrednio włożyć w konkretną firmę i rozpocząć w niej pracę. I chociaż w Częstochowie rynek nie jest wielki, bo przemysł przyciągają duże miasta, każdy kto będzie naprawdę tego chciał, znajdzie miejsce dla siebie. Ciekawość zaczyna się w laboratorium
Dr inż. Barbara Kucharska, adiunkt w Instytucie Inżynierii Materiałowej Na inżynierii materiałowej zawsze było dużo dziewczyn i dlatego wcale nie mam poczucia jakoby na Politechnice brakowało pań, ale zdaję sobie sprawę, że na innych kierunkach, jak na przykład budownictwo, nie jest ich aż tak wiele. Może dlatego, że ciągle jeszcze pokutuje wyobrażenie inżyniera jako postaci z „Czterdziestolatka”. Dla mnie inżynier to raczej ktoś, kto podejmie się wyjaśnienia i rozwiązania technicznego problemu – nie tylko planuje, oblicza, ale również zna nowoczesne techniki badawcze. Inżynierem można być w różnorodnych dziedzinach, a inżynieria materiałowa to klucz do bardzo wielu z nich. Owszem, studia techniczne na początku są mocno skupione na trzonie przedmiotów ścisłych – matematyce, fizyce, chemii, bo taki jest ministerialny program. Ale naprawdę wszystko potem zaczyna się układać podczas kierunkowych zajęć, głównie w laboratoriach. Ta praktyczna część zajęć akademickich, a potem samodzielne badania do dyplomu są na studiach technicznych bardzo ważne. Zapewnienie każdemu studentowi dostępu do bardzo drogiej, czasem unikalnej aparatury jest niemożliwe, ale chyba nie jest u nas aż tak źle, sądząc po ilości studentów kontynuujących rozwój naukowy na studiach doktoranckich. Panie, które kończą politechnikę są pewne siebie i swoich umiejętności, nieraz bowiem w czasie studiów pokazały mężczyznom, że są równie dobre, czy lepsze. W przypadku rozwiązywania zadań badawczych kobiety bywają dokładniejsze, subtelniejsze, bardziej systematyczne. Wyrażam nadzieję, że bywa to doceniane przez pracodawców. Stąd też hasło „Dziewczyny na politechniki” proponuję zamienić na „Oto dziewczyny z politechniki!”
Sukces po dyplomie
Naukowiec w spódnicy Anna Wróbel, doktorantka na Wydziale Inżynierii Procesowej, Materiałowej i Fizyki Stosowanej Ścieżkę naukową polecam każdemu, kto oprócz pracy chce również realizować swoje zainteresowania, lubi poznawać nowych ludzi i podróżować. Wielką przyjemnością jest wiedzieć więcej, ale jeszcze większą daje możliwość przebywania w gronie naukowców niemalże z całego świata. Dlatego to nie tylko praca, ale również przygoda. Obecnie jestem na trzecim roku studiów doktoranckich i już udało mi się wziąć udział w wielu konferencjach i projektach, poznać znanych ludzi ze świata nauki, zwiedzić ciekawe miejsca w kraju i za granicą. Wyzwaniem jest niewątpliwie praca ze studentami, bo są to wymagający słuchacze. Jeszcze niedawno sama siedziałam jako studentka w ławce. Dziś w tej samej sali wykładowej prowadzę zajęcia i nie ukrywam, że jest to dla mnie duża satysfakcja. Taką pracę polecam każdemu, zwłaszcza dziewczynom, bowiem mądra głowa w eleganckim wydaniu jest powodem do dumy.
Mówią studentki
Martyna Maria Mosiołek, II rok technologii energooszczędnej w budownictwie na Wydziale Inżynierii i Ochrony Środowiska Dziewczyny nie powinny bać się spełniać swoich marzeń i odważnie iść przez życie, podążając za swoimi zainteresowaniami. Politechnika jest miejscem dla aktywnych, energicznych i przebojowych kobiet. Takich, które mają charakterek i czasem lubią rywalizować z mężczyznami. Studia techniczne są wymagające. Matematyka, chemia, fizyka to przedmioty, które mogą odstraszać, do ich nauki potrzebna jest więc systematyczność. Ale nie są to dziedziny nie do opanowania. Wystarczy trochę dobrych chęci, pozytywnej energii do działania i można osiągnąć wszystko.
Katarzyna Niewiadomska, V rok budownictwa, specjalizacja technologia i organizacja w budownictwie
Na budownictwo zdecydowałam się mając na uwadze szerokie możliwości wyboru późniejszej pracy. Na Politechnikę Częstochowską zdawałam niedługo po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Już wtedy głośno mówiło się o planowanych inwestycjach budowlanych z funduszy unijnych. Drugim aspektem była ciekawość tego, jak powstają otaczające nas budowle, drogi, mosty. Na pierwszy rzut oka mogłoby wydawać się, że taka praca nie jest dla kobiety. Ale przecież niekoniecznie trzeba wybierać pracę na budowie, można poszukać zatrudnienia w biurze projektowym, zająć się wytyczaniem działek albo wybrać karierę naukową. Do pracy na budowie konieczne są dodatkowe uprawnienia, które zdobyć można nabywając doświadczenia w zawodzie. I wtedy faktycznie trzeba zmierzyć się w pracy z mężczyznami, którzy są starsi i bywają mało łaskawi dla dziewczyny na budowie. Ale jeżeli kobieta jest zawzięta i wie, czego chce, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby była dobra w tym co robi. A nawet lepsza niż facet. Bo kobieta, kiedy trzeba potrafi pokazać, że też ma krzepę i charakter.
|